
Czy wyobrażasz sobie miasto, w którym nie musisz kupować wody za każdym razem, gdy chce Ci się pić?
W wielu europejskich miastach to codzienność. Źródełka i punkty z darmową wodą znajdują się tam, gdzie są ludzie: przy promenadach, placach, parkach czy ścieżkach spacerowych. Wystarczy wyjąć butelkę, napełnić ją i iść dalej. Bez plastiku czy szukania sklepu i bez zastanawiania się, czy można o to poprosić.
To nie jest ekologiczny gadżet ani atrakcja dla turystów. To element dobrze zaprojektowanej przestrzeni publicznej.
I właśnie to skłania do refleksji.
Dostęp do wody pitnej nie wynika z klimatu ani lokalnych zwyczajów. To efekt świadomej decyzji. Ktoś uznał, że mieszkańcy i odwiedzający powinni mieć łatwy dostęp do wody, zaplanował odpowiednią infrastrukturę. Ktoś postawił człowieka i jego podstawowe potrzeby przed kolejnym punktem sprzedaży.
Miasta nie są takie, jakie „wyszły”. Są takie, jakie zdecydowaliśmy się stworzyć.
Dlatego dostęp do wody pitnej w przestrzeni publicznej nie powinien być traktowany jako luksus czy dodatkowa usługa. Powinien być standardem, który poprawia komfort życia mieszkańców, zachęca do picia wody, ogranicza zużycie jednorazowego plastiku i sprawia, że miasta stają się bardziej przyjazne.
Pytanie nie brzmi więc, czy da się to zrobić.
Pytanie brzmi, dlaczego wciąż tak rzadko podejmujemy tę decyzję.
W Tovoda wierzymy, że dostęp do darmowej wody powinien być tak samo oczywisty jak dostęp do toalety czy przejścia dla pieszych. Dlatego każdego dnia pracujemy nad tym, aby na mapie pojawiało się coraz więcej miejsc, w których można bezpłatnie napić się wody lub napełnić własną butelkę.
Bo zmiana nie zaczyna się od wielkich deklaracji. Zaczyna się od prostych rozwiązań, które ułatwiają ludziom codzienne wybory.
